„Gdzie jest mój agent?” powraca po pięciu latach. Ekipa ASK znów razem. Recenzja

Pięć lat po zamknięciu drzwi paryskiej agencji ASK bohaterowie „Gdzie jest mój agent?” ponownie spotykają się na ekranie. Tym razem nie w kolejnym sezonie, ale w pełnometrażowym „Call My Agent! The Movie”, który od 10 września można oglądać na Netflixie. Wraca Camille Cottin jako Andréa Martel, wracają jej dawni współpracownicy, gwiazdy grające samych siebie, zawodowe katastrofy i ten charakterystyczny rodzaj chaosu, dzięki któremu francuski serial zdobył międzynarodową publiczność.

Film nie próbuje jednak udawać, że od finału serialu nic się nie wydarzyło. ASK przestało istnieć, jego dawni pracownicy rozeszli się w różnych kierunkach, zmienili pracę, związki i życiowe priorytety. Kiedy spotykamy ich ponownie, każdy znajduje się już w trochę innym miejscu. Film stopniowo sprowadza ich jednak z powrotem do jednego świata, a pretekstem staje się najbardziej ryzykowny projekt w karierze Andréi.

Dawna bezkompromisowa agentka postanowiła bowiem przejść na drugą stronę filmowego biznesu. Andréa przygotowuje się do swojego reżyserskiego debiutu – dramatu rozgrywającego się w lesie. Przez lata była osobą, do której dzwoniono, kiedy aktor rezygnował, producent wpadał w panikę albo gwiazda podejmowała decyzję mogącą zniszczyć całą produkcję. Teraz sama musi odpowiadać za film i szybko przekonuje się, że nawet jej doświadczenie nie wystarcza, by kontrolować wszystko.

Problemy zaczynają się właściwie jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć. Andréa traci odtwórcę głównej roli – Laurent Lafitte wybiera propozycję udziału w filmie Wesa Andersona. Na jego miejsce trafia Vincent Macaigne, grający w filmie samego siebie. Nowy aktor jest reprezentowany przez Gabriela, dawnego agenta ASK, który po upadku firmy przeszedł do konkurencji. Sytuację komplikuje fakt, że Macaigne ma trudną historię z drugą gwiazdą filmu Andréi, Laetitią Castą. Wspólna praca szybko okazuje się problemem, a napięcie między nimi staje się kolejnym kryzysem do rozwiązania.

A to dopiero początek. Dochodzą problemy produkcyjne, pogoda, relacje między aktorami i kolejne sytuacje, które wymykają się spod kontroli. Film wykorzystuje więc konstrukcję znaną z serialu: kiedy wydaje się, że jeden kryzys został zażegnany, natychmiast pojawia się następny.

Tyle że tym razem Andréa nie ma już za plecami całej agencji ASK.

Pomoc przychodzi z dość nieoczekiwanej strony. Do historii wraca Noémie, grana przez Laure Calamy. Jej życie po ASK również mocno się zmieniło. Została producentką popularnej komedii „Les Collègues”, a Andréa zatrudnia ją jako zastępczą producentkę swojego filmu. Oczywiście robi to z przekonaniem, że będzie w stanie podporządkować Noémie własnej wizji.

To założenie szybko zostaje zweryfikowane.

Andréa i Noémie niemal pod każdym względem są różne – inaczej podchodzą do kina, pracy i ludzi. Camille Cottin przyznała w rozmowie z „Vogue”, że właśnie możliwość stworzenia ekranowego duetu z Laure Calamy była dla niej jednym z najbardziej ekscytujących elementów powrotu. W poprzednich sezonach aktorki stosunkowo rzadko miały okazję grać obok siebie przez dłuższy czas. Cottin zauważa, że zestawienie tak różnych kobiet od początku zapowiadało duży potencjał komediowy.

Noémie ma jednak również własne problemy. Nadal jest związana z Mathiasem, niegdyś jednym z najpotężniejszych i najbardziej bezwzględnych agentów ASK. Mathias po zawale, który przeszedł w czwartym sezonie, wyraźnie zwolnił tempo. Pracuje teraz w agencji swojej córki Camille i zaczyna coraz mocniej odczuwać upływ czasu. Jego relacja z Noémie także przechodzi kryzys, a film wykorzystuje ich historię do stworzenia osobnego, momentami bardzo komediowego wątku romantycznego.

Wraca również Camille, córka Mathiasa, która pod koniec serialu zapowiadała stworzenie własnej agencji. To właśnie u niej pracuje teraz ojciec – ciekawa zamiana ról dla człowieka, który przez lata był przyzwyczajony do kontrolowania niemal każdego zawodowego ruchu osób wokół siebie.

Jednym z najważniejszych powrotów jest jednak Gabriel. Jego relacja z Andréą zakończyła się w serialu wyjątkowo źle. Po upadku ASK Gabriel rozpoczął pracę dla konkurencyjnej agencji, co Andréa potraktowała niemal jak osobistą zdradę. Nie chciała już utrzymywać z nim przyjaźni.

Camille Cottin przyznała „Vogue”, że właśnie ponowne spotkanie Andréi i Gabriela było czymś, na co szczególnie czekała. Aktorka chciała zobaczyć, co po pięciu latach pozostało z ich relacji i czy można naprawić coś, co w finale serialu wydawało się definitywnie zakończone.

Film daje im taką możliwość, choć nie robi tego w oderwaniu od głównej historii. Gabriel reprezentuje przecież Vincenta Macaigne’a, czyli aktora, od którego w dużej mierze zależy powodzenie reżyserskiego debiutu Andréi. To sprawia, że dawne emocje i obecne interesy ponownie zaczynają się mieszać – dokładnie tak, jak w najlepszych odcinkach serialu.

Powraca także Hervé, dawniej młodszy agent, który marzył o aktorstwie, oraz niezastąpiona Arlette. Liliane Rovère, wcielająca się w nestorkę świata agentów, ponownie przypomina, że Arlette potrafi jednym komentarzem powiedzieć więcej niż inni przez kilka minut rozmowy. Nie zobaczymy natomiast Sophii, granej w serialu przez Stéfi Celmę.

Twórcy nie sprowadzają jednak dawnej obsady tylko po to, żeby widz mógł rozpoznawać kolejne znajome twarze. Każda z tych postaci pokazuje, co stało się z ludźmi ASK po rozpadzie miejsca, które przez lata organizowało całe ich życie. To właśnie ten element sprawia, że film nie jest wyłącznie nostalgicznym spotkaniem po latach.

Największą przemianę obserwujemy oczywiście u Andréi.

Poza nową karierą musi zmierzyć się również z zupełnie innym życiem prywatnym. Rozstała się z Colette, z którą wspólnie wychowuje sześcioletnią Florę. Macierzyństwo okazuje się dla bohaterki doświadczeniem znacznie bardziej przełomowym niż zmiana zawodu.

Camille Cottin mówi w rozmowie z „Vogue”, że Andréa zawsze miała problem z prawdziwym zaangażowaniem i bała się zobowiązań. Jej zdaniem dziecko jest dla bohaterki pierwszym prawdziwym życiowym zobowiązaniem i być może także pierwszą miłością, od której nie może uciec. Macierzyństwo sprawia też, że Andréa zaczyna odkrywać potrzeby i pragnienia, które wcześniej od siebie odsuwała.

To interesująca ewolucja jednej z najbardziej charakterystycznych bohaterek serialu. Andréa nadal jest ambitna, szybka, impulsywna i przekonana, że każdy problem można rozwiązać odpowiednim telefonem, naciskiem albo negocjacją. Teraz jednak musi pogodzić zawodowe ambicje z odpowiedzialnością za córkę, a prywatne problemy zaczynają nakładać się na coraz bardziej skomplikowaną sytuację na planie.

Oczywiście „Gdzie jest mój agent?” nie byłoby sobą bez prawdziwych gwiazd występujących jako przerysowane wersje samych siebie. To jeden z pomysłów, który od początku stanowił o sile serialu – znani aktorzy pozwalali twórcom żartować ze swojej pozycji, wizerunku i absurdów filmowej branży.

Film podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej.

Obok francuskich nazwisk pojawiają się Eva Longoria i George Clooney. Ten ostatni bierze udział w spotkaniu z Andréą, która próbuje pozyskać go do swojego filmu. Do lunchu dołącza Noémie i – zgodnie z tradycją „Call My Agent!” – profesjonalne spotkanie szybko przestaje przebiegać zgodnie z planem.

Dla Camille Cottin obecność Clooneya i Longorii miała również znaczenie symboliczne. Jak przyznała w rozmowie z „Vogue”, po pięciu latach od zakończenia serialu obsada nie mogła mieć pewności, czy widzowie nadal będą chcieli spotkać tych bohaterów. Fakt, że dwie międzynarodowe gwiazdy zgodziły się wejść do ich świata, został odebrany jako swego rodzaju potwierdzenie, że warto wracać.

Cottin bardzo ciepło wspomina także ich obecność na planie. Zwraca uwagę na naturalność Clooneya i Longorii oraz ich niezwykłą łatwość nawiązywania kontaktu z ludźmi. Według aktorki oboje potrafią sprawić, że osoby, których wcześniej nie znali, bardzo szybko czują się w ich towarzystwie swobodnie.

Ich udział pokazuje jednocześnie, jak ogromną drogę przeszło samo „Call My Agent!”. Kiedy serial debiutował we Francji w 2015 roku, był lokalną komedią o paryskiej agencji talentów. Później trafił do Netflixa, zdobył międzynarodową publiczność i doczekał się adaptacji w kolejnych krajach.

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. „Call My Agent! The Movie” ma być dostępny w 197 krajach. Cottin przyznaje, że dla francuskich twórców taka skala wciąż jest czymś niezwykłym. Hollywood od dawna funkcjonuje w rzeczywistości globalnych premier, ale dla europejskiego filmu możliwość praktycznie jednoczesnego dotarcia do widzów na całym świecie jest stosunkowo nowym doświadczeniem.

Pierwsze recenzje pokazują, że powrót po pięciu latach nie był błędem. „The Guardian” ocenił film na cztery gwiazdki na pięć, doceniając ponowne spotkanie bohaterów, humor i energię znaną z serialu. „Los Angeles Times” zwraca uwagę na coś równie istotnego – nawet kiedy wydarzenia stają się absurdalne, emocje bohaterów nadal pozostają wiarygodne.

I właśnie to od początku było największą siłą „Gdzie jest mój agent?”. Serial opowiadał o absurdzie show-biznesu, ego gwiazd, pieniądzach, kontraktach i zakulisowych manipulacjach, ale pod tym wszystkim kryły się historie ludzi, którzy przez lata stali się dla siebie czymś więcej niż współpracownikami.

Film wraca do tego pomysłu.

Andréa próbuje nakręcić swój pierwszy film, Noémie próbuje odnaleźć się zarówno przy nowej produkcji, jak i we własnym związku, Mathias mierzy się z wiekiem i utratą dawnej pozycji, Gabriel i Andréa próbują odbudować zniszczoną relację, Camille rozwija własną zawodową drogę, a Hervé nadal szuka dla siebie miejsca pomiędzy światem agentów i aktorstwem.

W pewnym sensie ASK nadal istnieje – nie jako agencja, ale jako sieć relacji między ludźmi, którzy nie potrafią całkowicie zniknąć ze swojego życia.

Dlatego „Call My Agent! The Movie” działa najlepiej nie wtedy, kiedy próbuje być większy od serialu, ale wtedy, kiedy ponownie umieszcza tych ludzi w jednym miejscu i pozwala im ze sobą rozmawiać, kłócić się, pomagać sobie i popełniać kolejne błędy.

Sama Camille Cottin również nie wydaje się gotowa na definitywne pożegnanie z Andréą. Aktorka nazywa ją postacią inspirującą – silną, wolną, nieustraszoną, a jednocześnie zabawną i pełną wad. Zwraca również uwagę na znaczenie Andréi jako reprezentantki queerowej społeczności i bohaterki pokazującej kobiecość bez podporządkowywania jej tradycyjnym oczekiwaniom.

Po tylu latach Cottin mówi o Andréi niemal jak o kimś naprawdę bliskim. „It’s always a pleasure to be Andréa” – przyznaje w rozmowie z „Vogue”, dodając, że nie sądzi, aby mogła znudzić się tą rolą, bo bohaterka stała się dla niej bliską przyjaciółką.

To zdanie pozostawia oczywiście otwarte pytanie: czy film rzeczywiście jest ostatnim spotkaniem z ekipą ASK?

Na razie niczego oficjalnie nie zapowiedziano. Ale film pokazuje, że pięć lat przerwy wcale nie odebrało bohaterom ich energii. Przeciwnie – pozwoliło im trochę się zmienić, pogubić i ponownie odnaleźć.

A w świecie „Gdzie jest mój agent?” każde pożegnanie może przecież oznaczać tylko tyle, że za chwilę ponownie zadzwoni telefon.

„Gdzie jest mój agent” jest dostępny na Netflixie od 10 września 2026 roku.

martalfare

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *