Najlepsze horrory, które musisz obejrzeć

Historia kina grozy sięga niemal samego początku kina jako medium. Twórcy dość szybko dostrzegli potencjał opowieści z dreszczykiem, a widzowie docenili nieco grzeszne przyjemności płynące z obcowania z nieszkodliwą grozą. Na przełomie wieku horror przeszedł wielką metamorfozę – od klasycznych, odwołujących się do gotyku historii, przez coraz bardziej brutalne eksperymenty, aż po dzisiejsze postmodernistyczne tendencje, coraz mocniej zauważalne na gruncie tego niezwykłego nurtu.

Foto:Courtesy

My wybraliśmy najciekawsze naszym zdaniem propozycje filmów tego właśnie gatunku, które warto obejrzeć jeszcze w tym roku:

„Mother!”

„mother!”to być może najbardziej radykalne dzieło – surrealistyczny koktajl Polańskiego, von Triera i Bunuela. Trochę dreszczowiec, trochę baśń, przede wszystkim jednak autotematyczny utwór o męczarniach, w jakich rodzi się dzieło sztuki. Nie dajcie się więc nabić w marketingową butelkę – film Aronofsky’ego z horrorem ma mniej więcej tyle samo wspólnego co „Drive” z „Szybkimi i wściekłymi”. „mother! największe wrażenie robi jednak wtedy, gdy twórcy sugerują ewentualne interpretacje, a nie wbijają je do głowy młotem pneumatycznym.

Foto:Courtesy

„To”

To obraz pełen paradoksów, który chciałby mieć w swoim portfolio każdy reżyser horrorów: jednocześnie kameralny i epicki, sentymentalny i stający w kontrze do nostalgicznej narracji fanów, opowiadający o stwarzaniu demonów we własnej głowie i walce z nimi siłą wyobraźni.

Foto:Courtesy

„Personal Shopper”

Kochamy Kristen Stewart. Bezwarunkowo. W zdrowiu i w chorobie. Kiedy jej szczęka żyje własnym życiem i gdy na twarzy widać mieszaninę znudzenia i znudzenia. Wybudzoni w środku nocy możemy przekonywać wszystkich o jej talencie, co zresztą specjalnie trudne nie jest – za poprzedni film Assayasa dostała pierwszego w historii Cezara dla amerykańskiej aktorki. Jej występ w „Personal Shopper” to jednak ponury żart. I to dosłownie „ponury”, gdyż za jego puentę służy zwykle posępna twarz bohaterki. Nawet tak prozaiczną czynność jak zapalenie papierosa zamienia na ekranie w spektakl. Z kolei reżyser, mówiąc delikatnie, nie pomaga. Kieruje obiektyw na drżące dłonie i rozbiegane oczy, celebruje ten język ciała z niemal obsesyjnym namaszczeniem, ostentacyjnie pozbawia właściwości postaci drugoplanowe.

Foto:Courtesy

„Uciekaj”

Sposób opowiadania przypomina nieco ten wykorzystany w niedawnym „Green Roomie” – film celowo pęknięty jest na dwie części: pierwszą, konsekwentnie przywołującą nastrój sundance’owych hitów, ciepło i z humorem opowiadających o perypetiach współczesnych dwudziestoparolatków, i drugą będącą nieuchronną eskalacją grozy i gore’u, celowo cytującą gatunkowe kino sprzed dekad. Zabieg ten pozwala Peele’owi uniknąć częstych ostatnio mankamentów współczesnych horrorów: skrótowej introdukcji, przezroczystego stylu i słabo zarysowanych postaci, będących jedynie kukiełkami w groteskowym teatrze cytatów i odniesień

Foto:Courtesy

„Obcy: Przymierze”

„Przymierze” – w równym stopniu nostalgiczna podróż, co część wieloletniego ekonomicznego planu – to dzieło będące owocem resentymentu reżysera, nieudana próba przepisania sagi językiem popfilozofii, a jednocześnie utrzymania jej w gatunkowych ryzach. Zaś Obcy – szczerzący zęby i plujący kwasem marketingowy wabik – jest w tej podróży jedynie piątym kołem u wozu.

Foto:Courtesy

„Zło we mnie”

„Zło we mnie” to film powolnego, celebrowanego tempa. Zamiast wyskakujących co krok diabłów z pudełka dostajemy obezwładniający, narastający niespiesznie nastrój grozy. Kamera Perkinsa rejestruje szaroburą pustkę szkolnych wnętrz, ale regularnie pozbawia nas dostępu do rozstrzygających faktów. Zamiast dawać odpowiedzi, ucieka w cień, w szybkie cięcie montażowe, nieraz zadowala się ujęciem czyjejś reakcji, nie zdradzając, co (kto?) czai się po drugiej stronie osi.

Foto:Courtesy

 

admin

13 Comments

  1. Bardzo rzadko oglądam horrory (mniej więcej raz na 3 lata, z rana po dobrej imprezie), ale „Mother!” zdecydowanie mnie zaciekawił. Bardzo chętnie obejrzę, zwłaszcza że uwielbiam Jen, sama też kocham tworzyć – malować, rysować itd. Horror, który bardzo mi się podobał, to „Cube” 😉 Oglądałam z fascynacją.

  2. Ogólnie to nie przepadam za horrorami. „TO” obejrzałam i spodobał mi się, więc podejrzewam że inne pozycje również mi się spodobają 🙂

    nouw.com/roksanaryszkiewicz

  3. Od premiery „To” wybieram się na ten film i nadal nie mogę się przekonać do jego obejrzenia. Na mojej liście znajduje się również „Uciekaj!”. Bardzo ciekawe propozycje, być może dopiszę coś do swojej listy.
    Pozdrawiam cieplutko

  4. pokaże ten ranking mojemu facetowi, napewn sie ucieszy 😀 ja natomiast horrorow nie cierpię. post super 🙂

  5. Uwielbiam horrory! Chętnie obejrzę je wszystkie, ale zacznę od Mother i Zło we mnie . „To” już widziałam i nie byłąm akurat zadowolona – mało straszny horror.

  6. Szczerze mówiąc boję się tych gatunków filmowych jednak są niektóre warte uwagi i swój strach poswiecilabym do ich obejrzenia. Jednym z przykładów jest „To”.
    Pozdrawiam !
    moda-naszym-swiatem.blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *